pomagamylolkowi blog

Twój nowy blog

Rozpoczął się nowy rok. Nowy bo pełen nowych wyzwań. Dużo pracy przed nami, dużo dylematów.
Miniony zaowocował wielkimi zmianami u Karola. Poczynił widoczne efekty w rozwoju. Znowu okazało się, że warto walczyć o każdy dzień, każde nowe słowo ciężką pracą w walkce o powrót do zdrowia naszego Karola, w walce z autyzmem.
Synek bardzo mocno otworzył się na świat, na kontakty, chęć odkrywania świata. Ruszyła pięknie mowa, odblokowały się niektóre sensory. Celem tegorocznym jest nadgonienie wszelkich umiejetności, których nie rozwinął przez chorobę…rozumienie mowy, stymulowanie układu odpornościowego, usuwanie metali ciężkich nadal i odbudowa połaczeń nerwowych poprzez suplementację. Cele zeszłoroczne prawie w całości udało nam się zrealizować  wspólnymi siłami. Cieszymy się bardzo!!! Karol idzie do przodu. Pracy ciągle dużo.
Startujemy zatem:

Dlaczego akurat SI?

Każdy kto walczy z autyzmem, doskonale orientuje się co jest „nie tak” w funkcjonowaniu zmysłów dziecka. Prostym językiem pisząc, taki misz-masz odbiorczy, impulsy z receptorów na dloniach nie docierają płynnie do mózgu, dziecko nie czuje dokładnego kształtu poprzez skórę i ciach musi wspomóc sobie wzrokiem i pcha biedaczysko pilota od telewizora do oka, albo bada go poprzez oblizanie. To taki bardzo przerysowany przykład. Jeśli byś popatrzył na to z boku, to pierwsze co by nasunęło Ci sie to: „świr”. I tak własnie są postrzegani ludzie z autyzmem. W fachowym języku mówimy na to stymulacja, fiksacja. Normalny człowiek powiedziałby że to taki tik nerwowy. Różnica w tym, że autystyka ten chaos dotyczy wszystkich zmysłów. Dużo uwagi na ten temat poświęcił Delecato i wyjaśnił to w swojej książce „Dziwne niepojęte, dziecko autystyczne”. Może kogoś kogo autyzm nie dotyczy nawet nie zainteresuje, ale mimo to warto rzucic okiem.
I tu narodziła się idea integracji sensorycznej, metody, której celem jest poprawie jakości odbioru świata poprzez zmysły. Zawsze wiedziałam, że czlowiek rodzi się nimy „tabula rasa” taka niezapisana, czysta karta”, która własciwie od urodzenia zapisuje się poprzez kontakt ze swiatem właśnie za pomocą zmysłów. Jak się okazuje nie do końca jest ona taka czysta, bo jesteśmy przecież jakoś genetycznie zaprogramowani, jednak pod wpływem doświadczeń i z udziałem zmysłów sobie tą inteligencje budujemy. I co…
Wszystko byłoby wspaniale, nawet niech badźmy sobie tam słabi genetycznie. Powinniśmy jakoś przetrwać. Sytuacja komplikuje się, gdy od momentu urodzenia mały, bezbronny człowiek zaczyna być atakowany, to przez szczepionki w pierwszej dobie, to przez przenikające przez skórę np. sls-y, czy parabeny,a niech się trafii jakaś infekcja ucha, może antybiotyk po drodze i machina rusza. Jest coś takiego jak okresy krytyczne w rozwoju człowieka i w każdym takim okresie powinno coś wskoczyć zgodnie z etapem rozwoju. Dotyczy to każdego, bezwzględnie, wszystkie poradniki dla mam piszą o tym samym i tak samo. No i teraz loteria – jak w/w  trudności pokryją się z okresem krytycznym to mamy całą gamę chorób, które sypią sie jedna za drugą. Najatrakcyjniejsze są współcześnie alergie i nietolerancje pokarmowe. Jeśli rodzic wykrył to szybko, to jest szczęciarzem i bardzo mu zazdrościmy. Gorzej gdy będzie to alergia utajona… jak w naszym przypadku… Alergia = system odpornościowy ciagle atakowany przez alergeny, lektyny pokarmowe, które musiały dostać się tam gdzie nie powinny. I organizm próbuje je zwalaczać wysypkami, kaszlami, katarami, biegunkami, wzdęciami, rozdrażnieniem, nadruchliwością, zmęczeniem, problemami z różnymi układami. Objawem alergii zawsze jest śluz :) do wyboru, do koloru.

Wracam do tematu integracji :D
Dotarliśmy do momentu, że bierzemy się pożądnie za SI. To nasze drugie podejście. Zwykle na drodze staje dylemat, czy wysłać Karola na kolejną terapię czy zrobić badania. Tutaj jak zwykle rządzą finanse. Udało nam się znaleźć dobre miejsce, dogodny termin…rzeczowego terapeutę. Jesteśmy po diagnozie i czas brać się do roboty. A jest co robić. I szczerze powiedziawszy praca na oślep, bez wskazówek specjalisty jest dluga i żmudna, w domu już na to nie ma czasu. W walce z autyzmem nie ma nigdy czasu. Ale gdy widzimy efekty idziemy do przodu. Dlatego potrzebne jest wsparcie terapeutów.Nie mamy jeszcze pisemnej diagnozy, ale to co widziałam i usłyszałam tylko potwierdziło się. Chcielibyśmy jak najlepiej zgrać pracę całej naszej trójki tzn: pani terapeutki od SI, naszego pedagoga specjalnego z przedszkola oraz rodziców (mamy i taty Karola) :D Energia jest, dzięki Wam.
Będziemy pracować nad:
-czuciem głębokim – zdolność organizmu do odbierania wszelkich sygnałów ze środka ciała,m.in stawów.To taka świadomość ciała, a przede wszystkim informacji od naszego organizmu co się w danej chwili z nami dzieje. U nas sie tym objawia, że nigdy nie wiemy kiedy Lolka boli gardło, albo brzuszek…. on sam tego nie wie, bo nie odczuwa tego prawidłowo. Po tych ponad 2 latach leczenia wiemy już po czym poznać np. zbliżające się przeziębienie. Do niedawna objawem zapalenia gardła było tylko lekkie rozdrażnienie i 37,7 :/
-grawitacja przestrzenną,
-nadwrażliwoscią i podwrażliwością dotykową (jest różna w różnych obszarach ciała, na samej rączce np są obie :/),objawia się o tym, że Lolek wszystko co chwyta, to za pomocą opuszków placów, nie całą dlonią -środek dloni jest nadwrżliwy. W rezultacie I nie lubi rysować, bo niedostatecznie czuje kredkę.  Za to  ma perfekt opanowaną klawaiturę komputera i myszki, tutaj paluszki sie przydają doskonale :p
-wyregulować napięcie mięśniowe, przede wszystkim wzmocnić. Co z tego, że świetnie wspina się po drzewach, skoro nie ma siły utrzymać prawidłowo pędzla czy ołówka, w rezultacie szybko się zniechęca, bo ta czynność wymaga od niego dużo więcej wysiłku niż normalnie.
-zadbać o prawidłową postawę ciała, by zbudować to lepsze napięcie, mieć lepszą koordynację ruchową.
Tu wszystko jest scisle ze sobą powizane. Jak trybiki zegarka.Trudno tak w kilkunastu zdaniach to wyjaśnić.

-przedsionek (mój ulubiony).

Jak widać pracy dużo. Na szczęście sam Karol ma dużą motywację do pracy, to jest jego mocna strona. A niech tam, napiszę: „Ma to po mamusi” :p dlatego po 2 latach ciężkiej pracy tyle widocznych efektów.

PS. A tak przy okazji, szukamy dobrego optometrysty dziecięcego w Poznaniu?

W kolejnych postach fotoreportaż z SI w domu :D

Podziękowanie

Brak komentarzy

Drodzy Czytelnicy,
przepraszamy za chwilowe trudności techniczne w funkcjonowaniu strony Karolka. Chcielibyśmy na bieżąco informować o postępach synka na tej stronie.
Prosimy o cierpliwość.

Pragniemy choć w kilku zdaniach podzielić się naszymi postępami.
***

Dzięki Życzliwym Osobom, Karol juz przeszedł pierwsze etapy treningu uwagi słuchowej metodą Tomatisa. Dobry los sprawił, że Karol bardzo dobrze zareagował na ta terapię. Kolejna nasza mała bitwa została wygrana. To między innymi za jej sprawą usłyszelismy upragnione sloa „kocham mamę”, co najistotniejsze widać golym okiem, że wie o co w tym slowie chodzi. Celem treningu jest poprawa także umiejętności wyrażania emocji (więcej na zaobserwowanych efektów opisano we wcześniejszym poście). W pewnym sensie przyczyniło się to do odblokowania systemu odpornościowego (autyzm to m.in. upośledzona praca narządów odpowiedzialnych za detoksykację organizmu). Karol zdecydowanie zaczął formułowac dłuższe zdania, nie ogranicza się do jednowyrazowej odpowiedzi, choć ciągle odpowiada pytaniem na nasze pytanie. Poprawił się kontakt wzrokowy, coraz częściej inicjuje wspólne zabawy z nami, ma lepszą koncentrację uwagi.

Dzięki Waszej pomocnej dłoni jaką jest podarowanie 1% podatku na dalsze leczenie i rehabilitację Karola, może juz lada dzień będziemy mogli realizowac kolejne cele w dochodzeniu do zdrowia naszego Lolka.
Powolutku spływają środki na konto fundacji, ale My rodzice bardzo intensywnie zastanawiamy się które z zamierzonych celów w pierwszej kolejności musimy realizować. Zawsze bieżemy pod uwagę aktualny poziom funkcjonowania Karola, jego stan psychofizyczny, potrzeby. Po przeprowadzeniu badań i diagnozy funkcjonalnej naszej Pani terapeutkiwiemy, że u Karola wciąż słabo ma się percepcja zmysłów oraz komunikacja i mowa czynna. 1% podatku przeznaczamy na:
- pokrycie kosztu cyklu zajęć z integracji sensorycznej,
- pokrycie częściowo kosztu turnusu rehabilitacyjnego z delfinami na Krymie, będziemy stymulować obszary mózgu odpowiedzialne za mowę i komunikację, (całkowity koszt 7 dniowego pobytu to około 11 tys. termin już mamy zarezerwowany).
- na kup znaczków i kopert, wysyłając apele do firm,
- wykonanie badań kontrolnych w USA w kierunku poziomu pierwiastków mineralnych oraz porfiryn – oznaczaja poziom zatrucia metalami ciężkimi (Hg, aliminium – wcześniej stwierdzone w badaniach), sprawdzających skutecznośc leczenia;
- zakup kolejnych suplementów diety (enzymy trawienne, oleje EPA i DHA, probiotyki etc), koszt po kazdej wizycie u pani doktor sięga ok. 700-800 pln,

Pragnę poinformować, że aby fundacja zwróciła nam poniesione koszty musimy sami dokonać zakupu, czyli najprościej w swiecie zapłacić za leki, terapię, badanie wówczas otrzymaną fakturę musimy opisać, tzn podać cel, dlaczego akurat wybraliśmy tą terapię, leki i odesłać do fundacji, która dopiero później zwraca nam kwotę na jaką nastąpił zakup.

Dziękujemy za zaufanie i szansę na powrót do zdrowia naszego synka, to dodaje nam sil do dalszych zmagań z autyzmem.

rodzice Karola (AiP)

Dear Readers!

We are the
parents of Karol, whom we call Lolek. Our son suffers from childhood autism;
the disease was recognized and diagnosed when our sonny was nearly 3 years old.

Lolek had not
been saying anything until that time, nor had been communicating his needs in
any other way. He did not want to cuddle up to us. He had been barely reacting
to his name. He was not capable of playing with toys – he was only turning the
cars’ wheels round and round. He had been living in his own world. But he
always had a smile upon his face so it was difficult to notice at once that he had
suffered from a very serious disease.

Autism is a
systemic disease, affecting whole organism, therefore Karol needs help of many
different specialists: special pedagogue, speech therapist, sensory integration
therapist, hippotherapy specialist. He also needs our –his parents help to
assist  his senses in putting in right
order all those processes, which are the matters of course in healthy child’s
development.

Understanding
speech has been still posing a great problem to Lolek. Our success is the fact
that our son started to use words and couple of simple sentences to
communicate. Nevertheless his speech is very often obscure. It has been almost
1,5 year since Lolek is on a special diet (gluten-free, casein-free, sugar-free
and hypoallergic – rotary) and it has definitely improved his functioning.
Thanks to the therapy, being led simultaneously with the diet, Karol has been
making progress and he has a great chance to recover.

Our sonny is
under DAN (Defeat Autism Now!) doctor care. The doctor has been successively
curing his immunity and his afflicted bowels, not able to extract nutrients
indispensable for proper functioning and growth.

Unfortunately,
medicines and supplements in the form accessible for our son, are not available
in our country, nor are being refunded by NFZ (Narodowy Fundusz Zdrowia –
National Health Service). Therefore, the costs of treatment, medical
examinations and therapies reach 3000 zl.

Insufficient
financial sources make the further treatment of our sonny impossible and we are
afraid that circumstances may cause stagnation of Karol’s progress, or may even
bring his regress. What we have already achieved thanks to our hard work, we
can easily lose because of lack of money. Untreated autism worsens child’s
functioning.

Therefore, we
want to ask you for financial support for our Lolek. For more information about
Karol and our struggles with his disease, go to the blog:
www.pomagamylolkowi.blog.pl

Agnieszka and
Paweł Zygmunt, Karol’s parents


How can you
help?

1)      
If you pay your taxes in Poland, you
can donate 1% of your tax to Karol in yearly tax claim.

To do this,
just put in the right section:

Fundacja Osobom Niepelnosprawnym SŁONECZKO

Nr KRS: 0000186434

with the annotation: Karol Zygmunt 58/Z

or…


2)      
You can make a donation to:

Fundacja Osobom Niepelnosprawnym
SŁONECZKO

account
number: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010

 

with the
annotation: na leczenie Karola Zygmunt 58/Z

Autyzm jest chorobą całego organizmu dlatego działania, które podejmujemy jako rodzice dotyczą terapii w zakresie rozwoju poznawczego, rozwoju mowy i używania jej do prawidłowych kontaktów społecznych, rozwoju w zakresie motoryki małej i dużej. Aby działania wielu specjalistów przynosiły pozytywny skutek musielismy podjąć także medyczne leczenie całego organizmu. Przede wszystkim dieta poprzedzona badaniami specjalistycznymi. Wiekszośc badań musimy wykonywać za granicą, ponieważ te wykonywane w naszym kraju nie wskazywały żadnego problemu z naszym synkiem. Wyniki przeprowadzone w Great Plains Laboratory w USA jasno wykazały, że Karol nie może jeść ani glutenu zawartego w zbożach, ani kazeiny będącej składnikiem mleka. Ponadto jego jelita są zniszczone i nawet przypadkowe zjedzenie odrobiny któregoś z alergenów prowadzi do pogorszenia jego zachowania i nasileniu się cech autyzmu. Ponadto na większość produktów zawierających gluten, zboża, kazeinę, laktozę, jaja ma wysoki stopień nietolerancji pokarmowej. Dlatego ścisła dieta stała się koniecznością powrotu do zdrowia naszego Karola. Niestety koszty leczenia i prowadzenia diety są wysokie i nie refundowane przez NFZ. Dzięki wprowadzonym zmianom żywieniowym Karol zaczął robić postępy. Rezultaty terapii także zaczeły przynosić widoczne efekty. Jednakże gdy uporamy się z jednym problemem, odsłania się kolejny. Sama dieta to za mało. Równolegle rozpoczeliśmy leczenie jelit i odbudowania prawidłowej pracy układu odpornosciowego u lekarza DAN (Defeat Autism Now!). Potrzebowaliśmy kolejnych miesięcy na podjęcie decyzji o tym leczeniu, ponieważ co 6 tygodni musimy przemierzać ponad 300km w jedna stronę na wizytę do naszej Pani Doktor. Rozregulowany układ pokarmowy syna przez antybiotyki stosowane w okresie niemowlectwa, rozszerzenie się candidy, która niszcza kosmki jelitowe i rozszczelnia jelita – łatwo przepuszczały do małego organizmu toksyny środowiskowe, konserwanty i sztuczne barwniki, metale ciężkie (na które wskazują wyniki badan włosa) , tym samym niedopuszczały do prawidłowego rozwoju naszego Lolka i jego wycofywania się z „naszego świata”.
Zniszczone kosmki jelitowe uniemożliwiają pobieranie składników odzywczych w naturalny sposób z pożywienia, dlatego Karol, aby odżywić swój organizm musi kazdego dnia przyjmować suplementy diety i różne leki. Aby nie powodowały alergii te także musimy sprowadzać z zagranicznych aptek, są one specjalnie dostosowane dla dzieci autystycznych. Zawsze musimy miec pewnośc, czy dany lek, suplement nie zawiera nawet śladowych ilość konserwnatów, sztucznych barwników, alergenów a. to zawsze jest oznacza duże koszty.
Kolejne badania, które wykonaliśmy potwierdziły także, że Karol ma problemy metaboliczne. Nie przyswaja prawidłowo tłuszczy. Brakuje mu wielu enzymów , w tym trawiennych bez których organizm nie jest wstanie prawidłowo się rozwijać.
Podejmując tak wiele trudu i działań dzis wiemy, że idziemy w dobrym kierunku. Dowodem na to jest sam Karol i postępy jakie robi. Autyzm jest wyleczalny na tyle, aby dziecko mogło samo funkcjonować w dorosłym życiu.  My w to wierzymy!

Mineły dwa miesiące leczenia. Ciekawośc poznania wyników rośnie.
Zalecenia ETK rozszerzyliśmy acerole i cynk.
W rezultacie u Karola zeskoczyło rozumienie, oderwał się od myślenia „jestem tu i teraz”, wydłużyły się wypowiedzi słowne.
Ciągle utwierdzam się z fakcie, ze każda przebyta przez Lolka choroba infekcyjna daje nam skok do przodu.
Po wizycie wiemy, że:
-grzyby obniżone, ale działamy nadal,
-mega szczawiany, trzeba je oczyścić,
-problem z trawieniem tłuszczy,
-wiadomo, że niedobory witamin, wprowadzenie suplementów,
-walka z beztlenowcami nas czeka.
Z dobrych wiadomości jeszcze to, ze niski poziom opoidów glutenu, ale problem z kazeiną. Cykl Krebsa tez okej.
Trawienie węglowodanów też okej. Kolejny etap to ostateczne trucie grzyba, redukcja beztlenowców. Usunięcie szczawianów. Wyleczenie stanów zapalnych i dziur po grzybach. Suplementacja MB12.
Póki co Lolek dorobił sie jeszcze problemu z krtanią. Walczymy z tym. Dostał leki, jednak myślę, że ostatecznie sprawę załatwi przepisany na beztlenowce – antybiotyk.

Postanowiliśmy rozpocząć leczenie biomedyczne pod okiem lekrza DAN.

Mamy za soba już rok diety bezglutenu, bezmleka i bezcukru. Ponadto badanie na alergie utajone. Dietę rotacyjną. Badanie włosa. Oczyszanie organizmu z toksyn, pasożytów i szczepionek.
Dziecko mówiące, komunikujące się, idące małymi kroczkami do przodu. To po roku diety i terapii.
Doszliśmy do etapu, gdzie potrzebna nam ukierunkowana pomoc biomedyczna. Najważniejsze, że nie musimy zaczynać od podstaw.

Dlatego po pierwszej wizycie mamy zaleczone odgrzybianie, usuwanie opiatów glutenu i kazeiny, suplementowanie krzemem. Wprowadzenie enzymów trawiennych. Do tego badanie na opiaty kazeiny i glutenu oraz kwasy organiczne moczu.

Wrażenie z wizyty optymistyczne, dało kolejne siły.Za dwa miesiace kolejna wizyta.

Każda historia kiedyś się zaczyna…
 
Nasza historia zaczęła się 5 sierpnia 2006 r. , wtedy właśnie pojawił się na tym świecie z gęstą czarną czupryną pełną loków. Spokojny, uśmiechnięty, nasz Lolek. Nie sprawiał nigdy problemów, spał odpowiednio, jadł w sam raz, nawet płakał tyle ile trzeba. Rozwijał się książkowo. Aż do pewnego czasu…

Gdy minęły moje drugie urodziny rodzice zaczęli zastanawiać się dlaczego jeszcze nic nie mówię, ciągle biegam, nie słucham. Byłem niby grzeczny, ale z drugiej strony nie dałem sie posadzić na kolana.
Zjeździli ze mną wzdłuż i w szerz, od specjalisty do specjalisty, słysząc tylko słowa pozornej otuchy „ma jeszcze czas aby mówić”.
Wszystkie standardowe badania wychodziły w normie. A ja milczałem jak zaklęty. Słabo reagowałem na swoje imię, unikałem kontaktu wzrokowego, sadzany na kolana przez rodziców i dziadków, szybko uciekałem.
Rodzice zaczęli poważnie się martwić, że dzieje się ze mną coś niedobrego. Nie interesowały mnie książeczki, zabawki. Kręciłem tylko kółeczkiem samochodu i wołałem coś po swojemu. I tak do momentu, gdy przypadkowy pan doktor zasugerował poradnię dla dzieci autystycznych. SZOK ! Mądra mama nie tracąc czasu przeszukała internet w poszukiwaniu czym jest owe dziwne słowo „autyzm” i dowiedziała się dużo strasznych rzeczy. I od razy zaczęła działać. Szukać sposobów na moją „chorobę”.

Od ponad już roku nie chciałem nic jeść, tylko mleko, kaszki, serki i zupa owsiana, chleb no i oczywiście słodycze. Gdy mama dowiedziała się, że to mi bardzo może szkodzić postanowiła, że koniec z mlekiem. Poprawił mi się od razu apetyt. W przeciagu tygodnia bardzo się uspokoiłem, łatwiej było mi sie z rodzicami bawić. Ciągle jednak nie mogłem nic powiedzieć, miałem bardzo spuchnięty brzuszek, jak balon. Było widać, że coś się zaczyna zmieniać. Mama wiedziała, że to co się ze mną dzieje to autyzm, choć nie miała jeszcze potwierdzenia od specjalistów. Diagnozę dostałem 1 września 2009 roku.

W tym samym czasie mama postanowiła wyłączyć z mojego menu wszystko co zawiera białko zbóż – gluten. Rozpocząłem też naukę w przedszkolu dla takich dzieci co mają ten sam problem co ja. W ciągu pierwszego miesiąca nauczyłem sie mówić prawie wszystkie głoski, nawet kilka sylab. Zacząłem rozumiec świat. Z dnia na dzień uczyłem sie czegoś nowego o świecie, choć kosztowało mnie to wiele trudu. Mama trafiła w 10tkę – dieta mi bardzo pomogła. Gluten i kazeina mleka sa dla mnie bardzo trujące, czasem mówi, że jak narkotyk. Co potwierdziły dalsze badania, które wykonali moi rodzice. Do tego musiałem jeszcze zrezygnowac ze słodyczy.
Wszystko co jadłem niezdrowego sprawiało, że moje oczy, uszy, nos i dłonie zupełnie oszukiwały moją głowę, nadmierny hałas mi przeszkadzał, szybko się denerwowałem. Miękkie i płynne jedzenie sprawiały, że było mi niedobrze. Do tego bolał mnie brzuszek i nie potrafiłem o tym powiedzieć.
Przyzwyczaiłem się już do niej, minął rok. Obiadki, które przygotowuje mama są nawet smaczne.
Zacząłem chodzić do przedszkola ze zdrowymi dziećmi, ale z ciocią która podpowiada mi jak się mam bawić z dziećmi. Jakich słów używać, żeby powiedzieć – że chcę pić. Dla mnie to takie trudne.
Chociaż muszę ciężka pracą uczyć się najprostszych czynności krok po kroku, to mam też kilka umiejętności które w moim wieku są naprawdę wyjątkowe. Gdy jeszcze nie potrafiłem mówić swoimi słowami, świetnie rozpoznawałem literki na tablicach rejestracyjnych samochodów, mam świetną pamięć wzrokową, uczyłem się już czytać globalnie mając niewiele ponad 3 lata.  Przede mną jeszcze długa droga abym mógł zrozumieć świat. Widze go zupełnie inaczej niż Ty i moi zdrowi koledzy. Rodzice dzielnie mnie wspierają. Mocno walczą o to abym mógł poznawać świat, abym mógł kiedyś stać się samodzielnym człowiekiem.
Rozmawiają z wieloma specjalistami, najlepszymi w swojej pracy, z rodzicami innych chorych dzieci, dużo czytają, jeżdzą ze mną do Pani doktor co kilka tygodni ponad 300 km. Pilnują abym regularnie brał witaminy. Zabierają mnie w miejsca, dzięki którym uczę się samodzielności.I wiecie co najbardziej lubię??? gre w mini-golfa, jazde na rowerze.
Każdy mój dzień to naprawdę cięzka praca. Choć czasem widzę jak im trudno.
Mama mówi, że każdego dnia „most który ma połączyć nasze zupełnie różne krainy jest coraz dłuży i mocniejszy”. Że nadejdzie ta chwila, gdy zrozumiem co znaczy słowo „kocham”, przytule mocno i razem pójdziemy puszczać papierowe samoloty.


  • RSS